Nawet przed Breksitem niewielu Polaków odwiedzało wystawę Commercial Vehicle Show w Birmingham. A zakończona właśnie edycja była bardzo interesująca.
Owszem, były tylko dwie hale i głównie odwiedzający z Wielkiej Brytanii. Ale nowości, szczególnie w segmencie lekkich pojazdów użytkowych, było bardzo dużo.
Geograficznie, zaraz przy wejściu rozstawił się Ford Pro z najnowszą gamą zelektryfikowanych furgonów, w tym Rangerem Plug-in, oraz niedawno publicznie przedstawionym „rumuńskim” Courierem. Ponieważ dopiero co pisałem o nich, nie muszę wracać do tego tematu, ważne ze był nacisk na wersje elektryczne. W tym dwutonowego Transita z nową baterią.


Licząc w metrach, największe stoiska wykupiły firmy Kia i Renault. Bo akurat mają nowe samochody.


W przypadku Renault Pro, z brzegu stoiska ustawiono Kangoo, Trafika i nowego Mastera, ale za nimi, po oficjalnym odsłonięciu zobaczyliśmy nową rodzinę elektrycznych samochodów Trafic i Estafette oraz Goulette. To efekt platformy opracowanej wspólnie z Flexis, umożliwiającej budowanie różnych nadwozi na tej samej desce.

Obok na dużym stoisku swoje nowe PV5 pokazała Kia. Koreańczycy wejdą szybciej na rynek, seryjna produkcja zaczyna się w Korei już za dwa- trzy miesiące. Poza detalami technicznymi ważne jest to, że Kia po latach przerwy wraca do samochodów dostawczych. Wydali na projekt PBV ok. 3 mld dolarów i niezależnie od trochę rewolucyjnego podejścia projektantów, np. z obniżeniem podłogi ładowni do 42 cm, liczy się i masywna cyfryzacja pojazdu. Ale PV5 to pierwszy z conajmniej trzech samochodów na tej samej deskorolce. Więc jest podobieństwo strategii francuskiej i koreańskiej. Różne pojazdy na jednej platformie.


Zupełnie blisko tych stoisk było inne, niemniej ciekawe. To Farizon, należący do koncernu Geelly, już produkowany i sprzedawany w kilku krajach europejskich. A latem zapowiadany i w Polsce. Jest to na tyle ciekawy projekt, m.in. ze względu na zapowiadane zasięgi, że napiszę o nim osobno.


Było jeszcze ważne stoisko Flexis. Tak, to firma należąca do Renault i Volvo, która zaprojektowała nowe furgony, właśnie pokazane przez Renault. Ale misja Flexis nie kończy się, wkrótce spodziewamy się innych pomysłów.
Na CVS stało kilka innych elektrycznych samochodów, jak np. Electra, MEV czy Bott i Goupil. Bo nie tylko wielcy z branży zajmują się elektrykami, start-upy też. Ponadto, przepisy europejskie, wprowadzanie stref bez emisji spalin, wymuszają przechodzenie na napędy elektryczne. Firmy komunalne i świadczący usługi w miastach muszą sięgać po takie sztuki, a okazuje się że właśnie małe firemki łatwo oferują ekologiczne maszyny.

Brytyjska


Etesia (dawniej zajmująca się kosiarkami) pokazała np. elektryczny pojazd ET Lander , także w wersji wywrotki, o ładowności 940 kg i promieniu skrętu 4,4 m, przy dlugości samochodu 3,75 m.
Z klasy ciężkiej zauważalne były dwa eksponaty. Najpierw naczepa Tiger o wysokości 4,9 m. Naturalnie, to efekt innych brytyjskich przepisów, ale i tak eksploatacja takiej naczepy do przewozu żywności wiąże się z dodatkowymi zezwoleniami. Faktem jest jednak, że taka jedna naczepa zawiezie dużo więcej towaru niż klasyczna .


Druga nowość to samochód ciężarowy z kabiną Volty. Jednak kabina jest tu mniej ważna, to kolejny start-upowy pomysł na zrewolucjonizowanie transportu w mieście.

Przy wsparciu rządu, firmy FR8 Technology i FPW Axles zbudowały podwozie z napędem elektrycznym o bardzo nisko położonej podłodze. Niżej niż w furgonach. Dlaczego? Żeby uniknąć wszelkich wind , uprościć pracę ludziom i jednocześnie ją przyspieszyć. Kierowca może wykorzystać tylko prostą rozkładaną rampę i błyskawicznie zjeżdża nią, albo pojemnikami na kółkach albo „ widłakiem” z paletami. Pojazd może być lepszy o 50 proc. pod względem objętości na ładowni, a o 30 proc. pod względem produktywności.


Ważne podkreślenia jest to, że budując pojazd wykorzystano istniejące na rynku komponenty, żadnych nowych wynalazków. Obudowa zawieszenia tylnych kół wygląda na zbyt wysoką, ale to prototyp, da się obniżyć te „ paczki”. Zawieszenie pneumatyczne pozwala na regulację położenia podłogi samochodu.
PS. Kabina Volty oznacza też, że marka elektryczna nadal walczy o utrzymanie się na rynku, w ub roku wyprodukowała 50 ciężarówek. Zresztą sam widziałem kilka samochodów Volta na jednym z europejskich torów doświadczalnych.

W głównej hali wystawowej stały jeszcze m.in., samochody Renault Trucks, np. Master Red, Iveco Daily w najnowszej wersji elektrycznej i z nową zabudową Clever Box , oraz na całkiem sporym stoisku elektryczne Isuzu otoczone licznymi najnowszymi pickupami D Max. A jest tu mała rewolucja bo D Max wchodzi w wersji elektrycznej (nie hybrydowej).Z baterią 67 kWh (zasięg ok. 263km) i silnikami z przodu i tyłu. Cennik i sprzedaż – latem.


Natomiast na innej hali ustawili swoje elektryki prawie wszyscy producenci ciężarówek elektrycznych. Był zatem ciągnik Renault T E- Tech, Mercedes eActros 600, DAF 350e i Volvo FM. Wodorowy Enginius z kabiną MB ma już 3 lata, ale nadal wzbudza zainteresowanie.





