Truck i Transport     Redakcja.tit@gmail.com

Skąd oni wzięli aż tyle terenowych TGE – zastanawialiśmy się, gdy MAN Polska zorganizował pokaz swojego lekkiego bestselera w wersji off-road.

Okazało się, że w organizacji MAN jest wiele samochodów 4x4 zarówno u handlowców, jak i w innych działach. I można było zademonstrować choć niektóre z możliwości TGE przeznaczonych do pracy w trudniejszych warunkach i takich zadań, które wymagają przewożenia cięższych ładunków.

Całkiem możliwe, że i wy spotkaliście te wersje, gdyż w powodzi co najmniej 69 wersji bazowych TGE, te terenowe zewnętrznie niczym specjalnym się nie wyróżniają. Zresztą o to chodzi.

Są to bowiem i furgony 3 i 3,5 tonowe z krótkim (364 cm) lub długim rozstawem (449cm) i podwozia z takimi samymi rozstawami. Istotne że napęd AWD dostępny jest dla większości wersji silnika 2.0 , od 140 do 177 KM. 4x4 można zestawić zarówno ze skrzynią manualną 6 stopniową albo i 8 stopniowym automatem.

Na zewnątrz właściwie tylko napis 4x4 zdradza większe możliwości. A to dlatego że TGE 4x4 ma takie samo podwozie, tyle że z napędem 4x4 i nowym sprzęgłem Haldex 5. W praktyce, ani wagowo ani pod względem prześwitu zmiana nie jest zauważalna ani istotna. A co do możliwości – to pokazywano nam je na poligonie terenowym Włościejewki i na torze doskonalenia jazdy koło Śremu.

Oficjalnie nazywa się to płynną dystrybucją momentu na osie lub nawet na poszczególne koła. W innych rozwiązaniach, podział momentu jest zwykle ograniczony, zatem generalnie oscyluje wokół 50x50. Tu elektronika pozwala na więcej. Moment jest błyskawicznie i automatycznie kierowany tam gdzie warunki tego wymagają. Używa się też określenia napęd bezobsługowy, bo taka jest jego ważna cecha.

Poza zautomatyzowaną pracą napędu, bardzo ważne jest i to, że integruje on całą elektronikę pojazdu. Bo obecnie każdy samochód jest naszpikowany elektronicznymi systemami wspomagania ( ESP, Hill Holder itd.), które jednak opracowano najczęściej do zwykłych wersji czyli napędzanych na jedną oś. I bez integracji mogłoby dochodzić do nieporozumień między układami.

Najprościej to pokazać w czasie zjazdu ze stromego wzniesienia. Przy automatycznej przekładni, popularnej w TGE, sterowanie dyryguje prędkością kół osi napędzanej, która przy zjeździe pełni rolę odwrotną, hamującą. Gdy jednak z góry zjeżdża pojazd 4x4 mamy do czynienia z dwoma jakby odrębnymi hamowaniami kół ; tym podstawowym i tym uwzględniającym cztery napędzane koła. W efekcie samochód zsuwa się ze wzniesienia powoli ale stabilnie i bezpiecznie, a kierowca nie musi sobie zawracać głowy załączaniem lub rozłączaniem jakichś blokad.

Przewagę 4x4 widać także przy pokonywaniu różnych przeszkód, od trawersowania stromych nasypów po przejazdy wymagające krzyżowania się osi. Ten drugi przypadek zwraca uwagę na jeden ważny aspekt, wybierając TGE o konkretnym rozstawie osi, warto pamiętać, że ten większy oferuje dużo większe możliwości przewozu ładunku, o kilka metrów sześciennych, ale też w sytuacjach dużych nierówności, gdzie koła mogą naprzemiennie zawisać w powietrzu, możliwości trakcyjne są lekko słabsze.

Nietrudno potwierdzić że w zwykłych warunkach samochód TGE 4x4 jest eksploatowany na drogach bitych, a więc kierowca w najmniejszym stopniu i nie wie, ile momentu system przenosi na którą oś. Oczywiście nie wie tego także gdy wjedzie w naprawdę trudny teren, ale wtedy domyśla się że gdy przednie koła są zagrożone buksowaniem, elektronika szybko zadziała i rozdzieli moment tak by obie osie miały pracę.

Produkowany od niemal 5 lat a dostarczany w wielu wprowadzonych później wersjach, jak np. elektryczna, MAN TGE wypełnia obecnie pełna gamę produktową. Ta nazywana 4x4 służy do jazdy w trudniejszym terenie, ale jednocześnie poprawia właściwości jezdne na co dzień, na asfalcie chociażby wtedy gdy jest ślisko.

Początek strony