Green Summit 2026. To była dość niezwykła konferencja, bo trzech producentów samochodów bardzo mało o nich mówiło.
Na torze Autodromu Bednary pojawiło się kilkanaście elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych, którymi uczestnicy mogli jeździć, choć oczywiście w ograniczonym zakresie, po torze. Jednak organizatorom nie chodziło o kolejną demonstrację elektryków.

Volkswagen Poznań, Scania Polska i MAN Polska zaprosili firmy albo już mające jakieś doświadczenia z napędami elektrycznymi albo przynajmniej interesujące się takimi wersjami. Na początek gospodarze zadali prowokacyjne nieco pytanie : czy to jest już moment by inwestować w pojazdy zeroemisyjne?
Bernard Wieruszewski z MAN-a zapewniał że tak, bo mają gotowe pojazdy elektryczne różnych klas i przeznaczeń.

Wojciech Rowiński (Scania) deklarował że tak, bo jesteśmy w momencie wielkiej zmiany, trochę porównywalnej do błyskawicznego rozwoju motoryzacji 100 lat temu. Zaś Stefani Hegels ( VW Poznań) dodała, że nie tylko same pojazdy są ważne, ale i to że polska branża logistyczno-transportowa jest mocna i ważna oraz gotowa na zmiany. Użyła też przenośni, że mówimy o transformacji energetycznej, a powinniśmy raczej mówić o współpracy w tej dziedzinie.
Ansgar Hermes z Hannoweru wyjaśniał, że jego firma ma 30 zakładów w UE i w oparciu o dotychczasowe doświadczenia przechodzenia na elektryki widzi, że wychodzimy z chorób jakby wieku niemowlęcego - rosną zasięgi, a zbliża się moment gdy będzie można kształtować ceny energii czyli koszty transportu. Zachęcał polskich przewoźników do aktywnego włączania się w takie zmiany.
Marian Hodulik z MAN Truck Kraków przyznał, że Grupa VW ma jasną strategię przechodzenia na napęd elektryczny, ale i dodał, że „polski transport nie musi czekać aż ktoś z zewnątrz powie co robić.”

Wojciech Olasek z VW Poznań miał bodaj najprościej, bo jego firma ma już 6 ciężarówek elektrycznych którymi wozi komponenty między zakładami VW i takie przewozy coraz lepiej się spinają. Z drugiej strony zauważył, że „niektórzy bardziej szukają problemów niż rozwiązań.”
Z tą transformacją jest trochę tak jak z pociągiem - mówił - który już ruszył. Podstawowe pytanie to, kiedy do niego wsiądziemy i po co !
Być może infrastruktura ładowania przez kilkanaście lat nie będzie jeszcze OK, ale to branża musi zadać sobie pytanie, co w tym mogą i chcą zrobić.

Następnie w panelu dyskusyjnym głos zabierali przedstawiciele tych firm, które już mają pierwsze doświadczenia z elektrykami ( lub biopaliwami) jak CEVA czy Elmex. Jedną z konkluzji było to, że nawet przy stosunkowo małych zasięgach da się już wydłużać trasy, zaczynając od krótkich, po kilka km, a potem widać że to działa, wydłużając przewozy.
Owszem, ekonomicznie przewozy elektryczne jeszcze nie mają przewagi, ale też obalono mity np o konieczności inwestowania w wielkie ładowarki, gdy tymczasem jest to raczej kwestia ich mądrego ustawienia.


Jest kilka problemów organizacyjnych i coraz lepiej udaje się je pokonywać, ale konkluzją spotkania było, że najbardziej w branży transportowej potrzebna jest zmiana nastawienia do transportu opartego o napęd elektryczny.







