Konferencja podsumowująca ub. rok firmy MAN Polska nie sprowadzała się tylko do przedstawienia gołych wyników czy tabel. Rozpoczął ją slajd pokazany przez dyrektora Clausa Wallensteina.
A na tym zdjęciu były 4 ciężarówki marek wchodzących w skład Grupy Traton. I komentarz szefa MAN-a – „istotne jest by być członkiem takiej Grupy”.
Chodzi bowiem o to, że wyniki i osiągniecia poszczególnych marek ciężarowych na różnych rynkach , należy rozpatrywać w kontekście ich możliwości rozwoju i działania w calości. A gigantyczny Traton z 4 markami ma przewagę związaną z możliwością dzielenia uciążliwości rozwoju i badań, a zatem przygotowania najlepszych rozwiązań dla różnych warunków rynkowych.
No ale MAN, który przez lata przyzwyczaił nas do tego, że widzieliśmy go na pierwszych miejscach rankingów, nie ma aktualnie takich sukcesów. To jaka jest pozycja marki z Monachium?

W ub roku MAN sprzedał ponad 8200 ciężarówek nowych i używanych, a 4672 tylko nowych, Dało to 17 proc. polskiego rynku. To zaś pozwoliło Bernardowi Wieruszewskiemu, dyrektorowi sprzedaży, podkreślić że czuje się dumny, bo marka wraca, po kilku latach problemów z dostawami, do czołówki rynkowej.

Owszem, w 2023 roku MAN sprzedał więcej ciężarówek, ale też cały rynek był wówczas znacznie większy. Stąd obserwowana od 2022 roku poprawa udziałów rynkowych. I miejsce na podium.

Wzrosty udziałów widać zresztą w większości segmentów ciężarowych. MAN jest liderem w dostawach podwozi 16 tonowych ( 21,6 proc.), liderem w segmencie 10-16 ton ( 44.8 proc. rynku), liderem w betoniarkach ( 63,8 proc). Ma też dobre udziały, ponad 23 proc. , wśród wywrotek i wozów pożarniczych .
Poprawa wyników dotyczy także autobusów, których sprzedano 207 ( wzrost o 71 proc. ) oraz dostawczych TGE ( 1437 , wzrost o 11 proc.). Udało się też sprzedać ponad 2000 różnych samochodów używanych.

A przychody firmy wzrosły o 10 procent, do 102 mln euro.
Naturalnie marka ma nadal apetyt na dalszy rozwój, choćby w segmencie podwozi, który jest segmentem stabilnym , a z racji wieloletniego nastawienia marki na takie pojazdy, chętnie wybieranym przez użytkowników.
Wśród celów na ten rok szefowie MAN Polska podkreślali „ zyskowny wzrost sprzedaży” pojazdów i usług. Może w tym pomóc nowa oferta produktowa, a szczególnie najnowszy flagowy MAN PowerLion D30, z nowym silnikiem produkowanym już w Bawarii. Czy pomoże w umocnieniu pozycji w Polsce? Ma najlepsze koszty TCO w klasie, dzięki nowemu napędowi, oraz poprawkom aerodynamicznym.


Inny ważny cel na ten rok to przyspieszenie elektromobilności. Mimo widocznych na rynku wątpliwości, MAN ma tu swoje argumenty. Głównie elektrycznego TGX, produkowanego jeszcze w małych ilościach, ale już dostarczanego do klientów. Jeden z egzemplarzy stał przed budynkiem gdzie odbywała się konferencja. To TGX 20.449 z bateriami 534 kWh br., ważący konkurencyjne w tej klasie 10,6 tpny. Ale niebawem pojawi się w Polsce lekki MAN eTGL, oficjalnie pokazany tylko w Hanowerze.
Jak wiadomo o słabym popycie na elektryki decyduje wiele czynników, m.in. brak ładowarek. Tu firmy importujące muszą wykonać część pracy, generalnie nie należącej do nich. Sieć publicznych ładowarek wolno, ale coraz widoczniej rośnie, Milence uruchomił już pierwszy hub w Polsce. Natomiast MAN uruchomi w tym roku ładowarki w swoich warsztatach, w tym dwie szybkie na 400 kW.
Żeby spokojnie eksploatować elektryki konieczne jest też przygotowanie ich obsługi warsztatowej. Już ponad 900 pracowników MAN-a przeszkolono pod względem bezpiecznej obsługi takich samochodów, cała praktycznie sieć może naprawiać elektryczne furgony TGE, a 5 serwisów naprawi także eTrucki. W tym roku już wszystkie serwisy mają być gotowe do naprawy ciągników na prąd. Przygotowywane jest również Centrum Naprawy Akumulatorów w Wolicy.
Mimo nastawienia na elektromobilność, od której odwrotu nie mamy, podstawą pracy sieci MAN-a są pojazdy spalinowe. Od kwietnia zaczną się dostawy ciężarówek z silnikiem D30, choć produkcja dotychczasowego motoru D26 będzie przez jakiś czas odbywała się równolegle.

Do obsługi floty MAN ma jedną z najlepszych sieci serwisowych, składającą się z 7 własnych regionalnych centrów obsługi oraz 27 prywatnych punktów serwisowych. Rozmieszczenie warsztatów jest na tyle gęste, że jak obliczono, średnia odległość od klienta do warsztatu MAN-a wynosi 32 km. Sieć właśnie powiększa się o dwa nowe punkty, w Suwałkach i Kielcach.
Optymizm co do rozwoju był na konferencji dość odczuwalny. Po części wynika on z faktu, iż MAN ma w naszym kraju dużą bazę; potężne centra produkcyjne. I np. podwozia produkowane w Niepołomicach można szybko wyposażać w różne zabudowy, skracając czas dostawy. Także MAN-y TGE produkowane w zakładzie VW w Wielkopolsce są coraz częściej modyfikowane lub wyposażane w centrum w Sadach. Podkreślano zresztą że dla koncernu MAN, Polska jest drugim najważniejszym rynkiem w Europie.



