Wprawdzie w Polsce nie organizuje się gigantycznych wystaw i targów transportowych, ale jednymi z bardziej odwiedzanych są Targi Transportu, Spedycji i Logistyki w PTAK Warsaw EXPO w Nadarzynie.
Sytuacja w branży nie sprzyjała inwestycjom w stoiska z nowymi ciężarówkami czy furgonetkami. Dlatego widoczne było stoisko Mercus na którym ustawiono kilka nowych małych autobusów i minibusów. W tym i te z napędem elektrycznym. Najczęściej Mercus buduje je na bazie Iveco, MAN-a i Mercedesa. Dlatego zainteresowanie wzbudzały m.in. eMAN, miejski 9-osobowy bus którego 100 sztuk już zamówiono, 24-osobowy autobus na bazie Sprintera oraz elektryczny 21 osobowy minibus o zasięgu 400 km.
A większość stoisk przygotowali dostawcy usług i oprogramowania wykorzystywanego w transporcie, jak np. Koimex, UTA, PZU Lab, Stacja DPF.
Dla wielu gości targi były szansą na zdobycie informacji dotyczących sytuacji w transporcie. Umożliwił to Kongres „Branża TSL dziś i jutro” zorganizowany przez redakcję Truck.pl. Można było usłyszeć np. o nowych zasadach bezpieczeństwa przy parkowaniu i tankowaniu na gigantycznym truck stopie La Jonquera w Hiszpanii.

W czasie debaty poświęconej sytuacji na rynku przewozów omawiano stan bieżący i pytano o szanse na poprawę. A ta jest potrzebna, bo jak np. stwierdził Piotr Mikiel z ZMPD, wzrost kosztów o 100 procent w ciągu 2 lat nie został zrekompensowany wzrostem stawek frachtów. Pesymizm przedmówcy lekko starał się łagodzić Alvin Gajadhur, obecnie doradca prezydenta, a przez lata szef ITD. Przez 20 lat zawsze środowiska transportowe zmagały się z najróżniejszymi problemami, więc i teraz mają szanse sobie poradzić… Niezależnie od oceny wzrostu kosztów paliwa, opłat drogowych, płac kierowców, a także utrudnień w dostępnie do pracy związanych z Pakietem Mobilności.
Zdaniem Mikiela, po raz pierwszy od lat trudna sytuacja w przewozach doprowadziła do zjednoczenia różnych organizacji przewoźniczych i wspólnych wystąpień do władz. Bo jeśli nie będzie materialnego wsparcia rządu, grożą upadki firm. Aktualnie takim gorącym tematem jest konieczność instalowania nowych tachografów, co może kosztować branżę 2 mld zł. Czy rząd znajdzie albo załatwi w Brukseli środki by zrekompensować pozornie niewielki ale przypadający na zły czas wydatek?
Paneliści debaty przyznawali, że w sytuacjach skrajnych gdy kłopoty finansowe zmuszają firmy do restrukturyzacji i redukcji flot pojazdów, bezpośrednio tym zainteresowani kierowcy wykazują zrozumienie i starają się współpracować w ratowaniu firm.



