O tzw Pakiecie Mobilności głośno było od kilku lat, ale tak naprawdę kluczowe dla branży transportu drogowego przepisy mają wejść w lutym 2022.
Eksperci ostrzegają że nie jesteśmy zupełnie przygotowani do drastycznych zmian. Bo w wyniku wdrożenia przepisów o wynagradzaniu kierowców w delegacji, powinni oni otrzymywać stawki godzinowe identyczne z tymi, jakie mają kierowcy francuscy, niemieccy a dodatkowo nadal otrzymywać diety i ryczałty noclegowe. Związek TLP zamówił ekspertyzę, z której wynika, że dla firm koncentrujących się na przewozach głównie w Europie Zachodniej ( np. kabotaż) wzrost kosztów pracy może wynieść 100 procent. Dla firm wykonujących różne rodzaje zadań transportowych, zaczynając od przewozów dwustronnych, wzrost i tak wyniesie ok. 50 procent.
To wiadomości pozornie dobre dla kierowców, ale… jeśli ich szefowie po wzroście kosztów wycofają się z nieopłacalnych zleceń, pracy dla Polaków będzie mniej.
TLP ocenia że może nastąpić kryzys polegający na próbach przeniesienia kilkudziesięciu tysięcy ciężarówek z zachodniej Europy do Polski. To zaś mogłoby zrujnować i tak niskie stawki przewozowe na lokalnym rynku.
Co jednak bardzo istotne, efekty Pakietu w części dotyczącej delegowania, dałoby się trochę zmniejszyć, gdyby w Polsce wprowadzono nowa ustawę o wynagrodzeniach kierowców. Jednak trwa spór o to, czy taką ustawę ma napisać Ministerstwo Infrastruktury czy Rozwoju i Pracy.
Znając czasochłonność procesu legislacyjnego, ustawę należałoby już poddać konsultacjom, ale nie ma jeszcze czego konsultować. A czas biegnie i zbliżają się inne terminy związane z Pakietem Mobilności i jego następnymi, też trudnymi dla Polski przepisami.



