To było fantastyczne połączenie historii ze współczesnością, nie całej motoryzacji, ale samochodów użytkowych.
Nie przypadkiem wizyta w Villiers Saint Frederic pod Paryżem pomogła połączyć te dwa światy. Czyli z jednej strony największy ośrodek badawczo-rozwojowy Renault, a z drugiej pokaz najważniejszych samochodów, które miały znaczenie i dla rozwoju motoryzacji i dla rozwoju gospodarczego Europy.

Renault zbudowało pierwszy pojazd użytkowy BD w roku 1909, pokazano nam go w Villiers. Miał 4 cylindrowy silnik 4.8 l o mocy 14 KM, 5,4 m długości i DMC 3 tony. Opony były wtedy pełne, z tyłu podwójne, napęd przez tylną oś. Ten konkretny egzemplarz pracował na Poczcie. Dopiero dzięki tym „ciężarówkom” poczta mogła odejść od pojazdów konnych!



Ale oficjalnie pierwszy jednocylindrowy pojazd o charakterze dostawczym powstał w 1900 roku, wiec właśnie Renault obchodzi 125 lecie tak ważnego dla firmy segmentu LCV.
Między tamtymi czasami o obecnymi były lata rozwoju, o których opowiadał nam nowy szef Renault LCV Jan Ptacek.

Dziś jego dział ma 6 fabryk, z czego 3 we Francji, produkujące po ok. 130 tys. pojazdów rocznie. A w sumie użytkowych „renówek” powstaje blisko pół miliona. O sile działu LCV świadczą i pojazdy, jak Kangoo, Trafic i Master, ale i cała organizacja, w tym 600 placówek Renault Pro +, no i ponad 300 certyfikowanych partnerów wykonujących przeróbki. Bo ponad 50 procent samochodów LCV jest podawanych konwersjom. A te prace albo są wykonywane jeszcze w fabryce, albo w należącej do Renault firmie Qstomize, albo właśnie w zakładach partnerskich ale certyfikowanych.



Ośrodek w Villiers zaczął się od fabryczki firmy Saviem zbudowanej w roku 1965. W roku 1978 Saviem połączył się z Berlietem , wkrótce powstało z tego Renault Vehicules Industriels, po drodze następowały zmiany, ale cały czas specjalizowali się w pracach rozwojowych. Od blisko 20 lat koncentrują się na rozwoju dostawczych. Dzisiaj VSF to 15 hektarów z torami testowymi i ponad 1000 pracowników. Robią tu i testy i sprawdzają różne aspekty prototypów nowych aut. Popyt na ich prace jest duży, bo obecnie każdy samochód musi być testowany przed rozpoczęciem produkcji , ale i później, dla celów m.in. homologacyjnych.
W praktyce robią tu niemal wszystkie rodzaje testów i walidacji, poza crash-testami i badaniami samych silników spalinowych.


Pokazano nam kilka stanowisk roboczych, tak by nie zdradzać sekretów, ale dać pojęcie w jakim kierunku idą prace.
Najpierw tzw „ phygital workshop”. Pojęcie niedawno nieznane. Chodzi tu o to, by wesprzeć i przyspieszyć rozwój pojazdów. A ten obecny rozwój musi opierać się na założeniu dwóch rodzajów używania samochodów; standardowym i intensywnym. Fizyczne albo manualne badanie takich rozdzielnych opcji jest zbyt czasochłonne, dlatego pomaga technika phygital.

Mają tu dwa bliźniacze samochody – jeden prawdziwy, a drugi cyfrowy. Taki niewidoczny bliźniak. Po „podzieleniu” samochodu na 3 obszary ( platforma, kabina, przestrzeń towarowa), trzeba zidentyfikować specyficzne potrzeby i wymagania użytkowników, w zależności jak korzystają z tych elementów. Dlatego powstała Phygital Virtual Reality platform, będąca połączeniem fizycznych części i układów z pojazdem „ cyfrowym”. W praktyce zaś technik w specjalnych okularach będących elementem tej platformy, wsiada do symulatora, a w okularach widzi cały virtualny samochód, jedzie nim, wsiada do niego, zamyka drzwi. To badanie m.in. dotyczy ergonomii. Na takiej platformie sprawdza się różne funkcjonalności, bo inaczej używa fotela albo drzwi ktoś kto robi to raz dziennie, a inaczej gdy 100 razy dziennie.

Wyliczono, że użycie Phygital pozwala na zaoszczędzenie w procesie rozwojowych 10 tygodni.

W ośrodku badawczym VSF jest też dział walidacyjny zatrudniający ponad 100 osób. Sprawdza się tam i hałas i wibracje i trwałość. Aż 1000 samochodów jest testowanych rocznie, a 300 nowych prototypów. Podstawą jest tu fizyczna walidacja, ale dopełnia ją i cyfrowa.

Coraz częściej testuje się prototypy u klientów. Np Kangoo przejechało w DHL prawie milion km a Master 950 tys. km.
Na kolejnych stanowiskach testowych widzieliśmy Mastery wyposażone w potężne ilości czujników. Dla sprawdzenia funkcjonowania zawieszenia pojazdy podawane są 3-osiowym ruchom przez 100 tygodni. I przy pomocy danych z czujników analizuje się wszelkie zmiany i odchylenia.

Na innym stanowisku ( akurat osobowego Dustera) sprawdzane jest mocowanie foteli. Za pomocą specjalnych pasów z dużą siła szarpane są i fotele i ich mocowania. Obok zaś Master ustawiony na 4 kolumnach hydraulicznych przez 100 tygodni poddawany jest różnym szarpnięciom.
To był ten bieżący, współczesny element 125 lecia Renault. A potem nastąpił historyczny, bo podstawiono nam do jazdy kilkanaście historycznych samochodów dostawczych, takich jak Renault 4CV, Estafette, Juvaquatre, Renault fourgon 1000.



To było za ciekawe by nie opisać tego osobno. Bo kiedy ostatnio jechaliście samochodami z lat 50 albo 60, bez pasów bezpieczeństwa, bez migaczy, po drogach publicznych?



