Elektryfikacja ciężarówek odbywa się w określonej kolejności i naturalnym jest, że zaczyna się od tych, które robią małe przebiegi dzienne.
Renault Trucks Polska oddaje właśnie do testów firm komunalnych nowy, pokazany w ub. roku pojazd D Wide Z.E. 26. Wcześniej zaprezentowano ten samochód wyposażony w zabudowę Terberg mediom i możemy przekazać garść informacji o interesującym produkcie.
Choć RTP dumnie podkreśla, że to pierwszy tego typu pojazd (duża śmieciarka) sprowadzony i zarejestrowany w Polsce, to możemy się domyślać, iż już w następnych tygodniach 2-3 konkurencyjne marki pokażą podobne pojazdy. Bo taka jest polityka elektryfikacji samochodów.

Zanim mogliśmy wsiąść do Renault D Wide Z.E., dyrektor Philippe Gorjux z kolegami z RTP przedstawili w jakim momencie procesu elektryfikacji gamy Renault pojawia się śmieciarka Z.E. Najpierw był bowiem Master Z.E, po nim pokazano D i D Wide 16 i 26 ton, a za ok. 2 lata zobaczymy Renault T Z.E...Czyli średnio albo dalekodystansowe. Jeśli komuś się wydaje, że „ pojawienie się” tych 4 samochodów to błyskawiczna i prosta akcja, to powinien uwzględnić fakt, że Renault Trucks wydało na inwestycje elektryczne 150 mln euro.
Wielokrotnie podkreślam, że marki ciężarowe prowadzą różną politykę co do przyszłych strategii paliwowych. Niektóre bardzo mocno naciskają na przejście na wodór, a akurat RT widzi to paliwo raczej jako pasujące do zastosowań w ruchu dystrybucyjnym lub miejskim, ale nie dalekodystansowym. Wyraźnie Francuzi wolą napęd elektryczny lub hybrydowy. I nie dziwne, skoro pojazdy typu Z.E. ( kiedyś oznaczało to zero emission) są sprzedawane u nich od 2011 roku. Technologia napędu elektrycznego najpierw była sprawdzona w autobusach i ewidentnie nowe D Wide Z.E. ma jej w sobie sporo.
Przechodząc do podwozia D Wide, ma ono z powodu stosunkowo dużych, ciężkich baterii dość ograniczony zasięg. Gdy mowa o śmieciarce, cykl jazdy wynosi ok. 73 km, ale taki lokalnie zeroemisyjny samochód wyemituje w tym cyklu do atmosfery 37 kg dwutlenku węgla, zaś wykorzystując podwozie do dystrybucji cykl zwiększa się do 150 km, ale produkcja CO2 wynosi już 45 kg. To jest właśnie ta lokalna zeroemisyjność. Praktycznie tzw. elektryki są nadal lokalnie ekologiczne lub bezemisyjne, ale i tak są 3-4 razy czystsze od diesli.

Pierwsze w Polsce podwozie elektryczne 26 tonowe ( może mieć nawet 27 t) ma rozstaw osi 3900 mm ( opcja 4500), jest napędzane dwoma sinikami elektrycznymi o mocy 370kW i dającymi moment 850Nm. Stosunkowo nieduże silniki znajdują się dokładnie między pakietami baterii litowo- jonowych (Samsung) zawieszonymi po bokach podłużnic ramy. Silniki połączone są z dwustopniową przekładnią, za którą jest już wał napędowy przekazujący napęd na tylną oś. Ciekawostką D Wide jest fakt, iż jeden z silników jest połączony na stałe z pierwszym przełożeniem, a drugi silnik przełącza się zależnie od prędkości pojazdu.

Samochód ma dwa osobne układy elektryczne, pierwszy 600 V, a drugi 24 V. Jeden pakiet ogniw baterii ma od 49 do 66 kWh i waży ok. 520 kg. Baterie mają 10 letnią gwarancję.
Co wydaje się szczególnie ważne, baterie są przygotowane do pracy w temperaturze od 10 do 40 stopni. Jeśli jest chłodniej, automat włącza podgrzewanie.
Producent przewidział 4 tryby ładowania baterii, ale te podstawowe z normalnego gniazdka, nawet „ siły”, nie są zalecane z racji możliwych skoków napięcia. Najlepiej ładować D Wide z Wallboksa czyli urządzenia 22 kW, zmiennym prądem, albo z szybkiej ładowarki CCS stałym prądem 150kW. Czas ładowania wynosi albo 12 godz. z Wallboksa, albo 2-3 godz. z CCS.

Wsiadamy i gdyby nie niebieski pasek, obwódka kokpitu, nie zauważylibyśmy odmienności od wersji wysokoprężnej. No ale w zestawie wskaźników kilka zegarów zmieniono. Na pierwszym mamy pokazaną pojemność baterii , na drugim ocenę jazdy ekonomicznej. Środkowy wskaźnik pokazuje prędkość i stan ładowania lub straty energii. Od razu należy powiedzieć, że normalny kierowca będzie utrzymywał wskazówkę albo na niebieskim polu (charge) albo szarym polu (power), gdy przyspiesza, ale z wychyleniem najwyżej dwóch działek. Po prawej stronie mamy jeszcze dodatkowe wiadomości o odzyskiwaniu energii i procentowy stan naładowania baterii.

Bo tym samochodem dość łatwo zarabia się energię. Gdy tylko puszczamy gaz, wskazówka lekko wychyla się na niebieskie pole. Gdy naciskamy pedał hamulca, to oprócz samego zwalniania uzupełniamy poziom energii w bateriach. Ale sztuka jazdy polega w tym pojeździe na operowaniu przełącznikiem po lewej stronie kierownicy, który ma 5 pozycji. Szarpnięcie jej na maksymalną pozycję oznacza to samo co depnięcie i to ostre, po hamulcu. A zarazem widzimy efekt na wskaźniku ładowania, bo wskazówka sięga tam nawet 3 kreski.
Jest jednak faktem, że w typowych zadaniach śmieciarki prędkość jest niewielka, a więc i możliwości takiego odzysku energii są znacznie mniejsze.
D Wide Z.E. jest samochodem bardzo zwrotnym dzięki trzeciej skrętnej osi, nie trzeba dodawać, że i cichym, zarówno co do samej jazdy, jak i operacji podnoszenia koszy, wykonywanej bez pracującego silnika wysokoprężnego.

Podwozie elektryczne Z.E ma zabudowę Terberg z wszystkimi funkcjami, jak podnoszenie koszy, wyciszonymi przez użycie silników elektrycznych.
Do czasu przekazania samochodu do testów w firmach komunalnych nie było wiadomo ile będzie zasięgu na jednym ładowaniu. Na pusto, czyli bez uruchamiania funkcji opróżniania koszy i zgniatania śmieci, Renault przejeżdżało nawet do 230 km. Jednak pamiętajmy, że wszystkie urządzenia zaczynając od sprężarki ślimakowej powietrza, pomp, do przystawki odbioru mocy potrzebują prądu.
Koszt zakupu lub wynajmu całej śmieciarki elektrycznej jest wysoki, w granicach 350 tys. euro, ale po drugiej stronie są wymogi ekologiczne przy zakupach samochodów komunalnych (słynne 10 procent pojazdów ekologicznych), a po drugie eksploatacja elektryka jest znacznie tańsza niż diesla. Ładowane tańszym nocnym prądem,w granicach 150 kWh, to jedno, a tańsze o co najmniej 30-40 proc. kontrakty serwisowe to dodatkowe korzyści.

Skoro samochód jeździ aktualnie w firmach, wieści o zużyciu energii i zasięgu szybko się rozejdą więc ten pierwszy egzemplarz może niedługo zmienić właściciela. Ważniejsze czy będą naśladowcy.



