Truck i Transport     Redakcja.tit@gmail.com

Co prawda w klasie samochodów  czołówka wygląda przewidywalnie, czyli sukces Dacii,  ale dla ciężarówek wszystko jest jeszcze możliwe.

Po  9 i 10 etapie w sumie na trasie ok. 1000 km, nastąpiły przetasowania w klasyfikacji klasy ciężarowej. Najpierw Loprais  minimalnie wygrał  z Zalą i Mitchelem van den Brinkiem, ale to nie spowodowało rewolucji,  bo van den Brink nadal prowadził  i to o 34 minuty przed Zalą,  za to Loprais zbliżył się do Litwina. Urzędujący mistrz Macik miał za to ponad 4 godziny straty. Wielu zadałoby sobie pytanie, czy z taką stratą warto dalej się męczyć.  No ale pamiętamy z poprzednich rajdów, jak wiele może się jeszcze zmienić w końcówce. Szczególnie że  czołowa trójka jedzie w podobnym tempie. Nasz debiutant Łysek miał 10 godzin straty.

Kolejny, 10 etap do Bishy teoretycznie nie zmienił wiele, bo znów Loprais i Zala dojechali razem. Za to zaraz za nimi na mecie pojawili się Sołtys (Buggyra) oraz… Macik.

Dlatego po 10 etapach na prowadzeniu pojawił się Zala, ( fot 1 ) o 18 minut przed Lopraisem i o 35 minut przed van den Brinkiem. Macik nadal walczył, bo choć ma 4 godziny straty, to jest na piątym miejscu, więc w razie  problemów konkurencji może jeszcze liczyć na podium.

Na taki obrót spraw nie liczy Sołtys, który ma w sumie 140 godzin straty.

Do końca rajdu jeszcze 3 etapy.

Fot. Buggyra, Dakar2026

 

 

Początek strony