Trzy dni temu pisaliśmy, że kierownictwo Scanii nie zamierza wypłacać właścicielom dywidendy za ubiegły, rekordowy rok. Wiadomo już dlaczego.
W związku ze spadkiem popytu na nowe ciężarówki, związanym ze skutkami pandemii, Scania obliczyła że zatrudnia w skali globalnej 5000 pracowników za dużo. I podjęto rozmowy ze związkami zawodowymi by wspólnie znaleźć rozwiązanie. Spadek prognozowany obecnie jest na tyle duży, że środki stosowane przy normalnych skokach popytu, takie jak odsyłanie pracowników czasowych, nie wystarcza. Prezes Henrik Henriksson zapowiedział nawet, że tym razem może być potrzebne zwolnienie tysiąca urzędników centrali w Sztokholmie.
Powiedziano wręcz, że tym razem zwolnienia mogą dotyczyć działu badawczo-rozwojowego, czego zwykle się nie robi w trosce o ciągłość badań. Inna sprawa, że akurat Scania niedawno zaprojektowała i wprowadziła na rynek całą gamę nowych samochodów, więc rozwojowcy mogą mieć trochę oddechu.
Jeśli po takie rozwiązania sięga najbardziej dochodowa firma ciężarowa, jakie decyzje podejmą konkurenci?



