Ponieważ zbliża się do końca piąty miesiąc nietypowego roku, Volvo Trucks Polska wyszło naprzeciw pytaniom o to jak pracuje w pandemii i zorganizowało konferencję online z dyrektorką Małgorzatą Kulis.
Szefowa Volvo zaczęła od ogólnej uwagi, że wszyscy uczymy się funkcjonowania w nowej rzeczywistości i że widać już iż możemy wyjść z kłopotów mocniejsi. Nie ukrywała jednak, że w początkowym okresie najtrudniejsze było przestawienie się na tak głęboką izolację. Nie dało się jej zaplanować bo nigdy czegoś tak trudnego nie przeżywaliśmy.
Najważniejsze było wtedy – komentowała dyr. Kulis – by utrzymać dobre nastawienie ludzi, żeby działali i zajmowali się przyszłościowymi sprawami. I to się udało. Nasze serwisy nie przestały pracować i wspierać klientów ani na moment, owszem mieli maski, ale też mieli kontakty z wieloma klientami, także przyjeżdżającymi z krajów szczególnie wówczas dotkniętych epidemią. Firma zachowała się odpowiedzialnie co do bezpieczeństwa i dystansowania - nie było ani jednego przypadku zachorowania. Pracownicy biurowi pracowali zdalnie i okazało się, że mogli wykonać taką samą lub niekiedy większą pracę z domów.
Volvo Trucks Polska od początku wspierało kierowców. Albo w formie paczek żywieniowych dla czekających na naprawy pojazdów, nieocenione gdy większość gastronomii nie działała, albo w postaci akcji na granicach i dużych parkingach, gdzie dostarczano kierowcom napoje i maski.
Zapytana przez Wilhelma Rożewskiego o przesuniętą premierę nowego FH, dyrektor M. Kulis odpowiedziała, że faktycznie COVID pokrzyżował plany koncernu i zmusił do zmiany terminów dostaw nowej gamy, jednak w Polsce trwają przygotowania do akcji prezentowania nowości jeszcze przed wakacjami. Samochody demo mają jeździć po kraju, a jesienią - jeśli sytuacja pozwoli - przygotowane zostaną większe spotkania z klientami i pokazy.
Oceniając szerzej sytuację w branży, dyr. Kulis nie ukrywała, że jednym z najważniejszych zagrożeń są zatory płatnicze, które dotyczą nie tylko samego transportu, ale wszystkich uczestników łańcucha produkcji i dystrybucji towarów.
Na szczęście w wielu segmentach transportu widać duże zapotrzebowanie na przewozy, jak w budownictwie i dystrybucji żywności, a najciężej została dotknięta branża przewozów dla przemysłu motoryzacyjnego.
W koncernie uważa się, że motorem napędzającym zakupy mogą być m. in. programy stymulujące wymiany flot, wspierane przez rządy.
Na pytanie czy tylko pandemia spowodowała ostry spadek sprzedaży ciężarówek, szefowa Volvo wyjaśniła że nie, bo po 5 latach wzrostów sprzedaży było jasne, że w 2020 roku będzie trudniej. Mimo drastycznych spadków w marcu i kwietniu, jestem umiarkowaną optymistką - mówiła M. Kulis - a o ostatecznym wyniku rocznym zadecydują kwartały trzeci i czwarty, w których powinno wrócić zainteresowanie zakupami ciężarówek. W tej chwili możemy prognozować spadek sprzedaży w tym roku o ok. 30 procent.



