Wczorajsza premiera światowa nowej generacji pojazdów DAF jest ważna z uwagi m. in. na moment w jakim się odbywa, ale i fakt że holenderski producent jako pierwszy mógł i wykorzystał nowe przepisy o wymiarach samochodów.
Skoro online, tzn ze studia, gdzie trzej szefowie firmy Harry Wolters, Ron Borsboom i Richard Zink najpierw na przygotowanym filmie opowiadali o nowości, a potem odpowiadali na pytania kilkuset uczestników spotkania cyfrowego.
Pozwólcie na garść trochę osobistych komentarzy, bo oficjalne dane techniczne znajdziecie na tej stronie w zakładce „Truck”.
Po ponad dwudziestu latach modelu XF było oczywiste że DAF nie zerwie z głównymi cechami np. wyglądu zewnętrznego. Zatem dalej mamy poziome paski na grilu i mamy nad nimi spory poziomy element identyfikujący w srebrnym kolorze. Tylko że wcześniej ta srebrna deska była przyczepiona do maski, a teraz ma zupełnie inny kształt i jest częścią frontu, najważniejszej części kabiny. DAF jako jeden z niewielu producentów zrezygnował z owiewek na narożnikach kabiny ale wygładził te elementy tak, by aerodynamicznie zarobić jak najwięcej. Bo Borsboom podkreślał, że aerodynamika jest kluczowa by obniżać zużycie paliwa. Obiecywane 10 procent oszczędności jest w dwóch trzecich zasługą wygładzonej kabiny i elementów podwozia, a tylko jedna trzecia przypada na silnik. Nowa głowica, tłoki, obniżone tarcie wewnętrzne, do tego nowa skrzynia i tylny most. Zapowiada się to obiecująco. Nie dodając koni, dodano po ok. 100 Nm momentu, zależnie od wersji silnika. Do tego, choć kabiny są większe niż dotychczasowe, obniżono ich masę! Tylko ta największa GX+ o pojemności 12,5 metra sześciennego jest o kilka kg cięższa, inne są lżejsze.
Dodanie 16 cm z przodu i 33 cm z tyłu kabiny ( w niektórych wersjach) to potężny krok w kierunku komfortu bo kierowcy dostaną naprawdę sporo miejsca i do wypoczynku i do chowania rzeczy. A w środku co prawda DAF nie zrezygnował z wyraźnego wyodrębnienia środkowej części deski, ze stolikiem na niej i szufladą pod nim, ale z racji wprowadzenia nowych cyfrowych zegarów zupełnie przemodelował część roboczą przed kierowcą. Zobaczycie to na razie na wybranych zdjęciach, DAF coś tu jeszcze chyba chowa na później…
Gdy zapytałem o ceny nowej generacji, szef sprzedaży R. Zink przeprosił, że jeszcze ich nie poda, choć jednocześnie przyznał, że 90 sztuk już sprzedał wybranym klientom uczestniczącym w pierwszych dyskretnych pokazach.
Produkcja ma ruszyć we wrześniu, ale seryjna w październiku i do lutego w Eindhoven będą budowane równolegle starsze i nowe modele. Taka jest sytuacja na rynku.
Wrażenie robi zapowiedź wydłużenia wymiany oleju do 200 tys. km. Na pewno w idealnych warunkach, ale i tak stracony dzień w warsztacie jest odsunięty na kilka miesięcy.
R. Zink przyznał że na nim największe wrażenie zrobiło wyciszenie wnętrza kabiny, ale jeszcze nie podano wartości w decybelach.
Dziennikarze zarzucili prezesów setkami pytań, np czy reflektory LED są w standardzie (są), czy będzie oferowane wspomaganie elektrohydrauliczne kierownicy ( na razie nie bo drogie), ile będzie strategii zmiany biegów Traxona ( na razie 3 ).
Na sprawdzenie zapowiedzi musimy poczekać zapewne do września, gdy pierwsze samochody wyjadą z Eindhoven.



