Gdy słyszymy o wodorze i ogniwach paliwowych, mamy na myśli najczęściej to, co może się znaleźć od kabinami przyszłych ciężarówek.
Wyszło to dość wyraźnie w czasie imprezy Daimlera i Volvo, w czasie której ogłoszono powstanie wspólnej firmy Cellcentric, mającej się zajmować rozwojem technologii ogniw paliwowych dla samochodów użytkowych. Jednak szefowie tych największych koncernów wcale nie ukrywali, że przyszłość branży zależy tylko w części od inżynierów przez nich zatrudnianych.
Dwa najpoważniejsze problemy to produkcja zielonego wodoru oraz jego dystrybucja. Bo na dziś tylko ok. jednego procenta wodoru ma prawo nazywać się zielonym.
Nie oznacza to bynajmniej, że Unia Europejska blokuje wodór. Wyraźnie postawiony cel dekarbonizacji całego europejskiego transportu najdalej do roku 2050 wymaga jednak potężnego wysiłku i sporych wydatków. Polityka Komisji Europejskiej jest realizowana przez dwie agencje Clean Sky i FCH pracujące na zasadzie partnerstwa prywatno-publicznego. Pierwsza zajmuje się czystym niebem czyli lotnictwem. Druga – resztą, w tym transportem drogowym.
Niedawno agencja FCH JU ( Fuel Cells and Hydrogen joint undertaking) na konferencji online pochwaliła się co robi, czym się zajmuje. Sama oczywiście głównie koordynuje ponad 285 projektów badawczych z budżetem ponad miliarda euro. Ponad 70 projektów dotyczy bezpośrednio ciężarówek i transportu, a budżet ich to 410 mln.
Dla przykładu, jeden z projektów dotyczy możliwości obniżenia kosztów produkcji ogniw paliowych poprzez zmniejszenie użycia bardzo drogich materiałów, jak platyna. Jak powiedział koordynator FCH Enrique Giron, przy temacie dystrybucji wodoru okazało się, że połowa krajów UE nie ma w ogóle żadnych przepisów dotyczących stacji wodorowych. I UE ma zadanie, ujednolicić prawo tak, by umożliwić powstawanie wielopaliwowych stacji.
Niestety, jedni inżynierowie pracują nad ogniwami paliwowymi do ciężarówek, inni nad produkcją ekologicznego wodoru (głównie elektroliza), ale setki specjalistów muszą wymyślać takie rozwiązania, by te ciężarówki mogły być łatwo zatankowane wodorem. I słychać że w... 3 lata powstanie tzw. mapa drogowa czyli szczegółowy plan budowy punktów tankowania. Na szczęście, wcześniej zapewne powstanie kilkaset stacji, głównie w Niemczech, które wydają się najmocniej dążyć do przejścia na wodór.



