Truck i Transport     Redakcja.tit@gmail.com

Nie tylko wielkością ocenia się imprezy wystawowe, takie jak choćby  Transpotec. Chodzi raczej o sygnał, że branża transportowa wraca. No i o trendy rozwoju  nowych pojazdów.

Z jednej strony, targi i wystawy odzwierciedlają w pewnym sensie stan danego rynku. A włoski rynek transportowy boryka się od dawna z wieloma przeciwnościami. Dlatego organizowana przez lata  (także w Weronie) wystawa Transpotec  wróciła do Mediolanu, ale akurat przed pandemią…!

Najnowszej edycji nie traktujemy jako szczyt, a raczej mały  krok naprzód.  Z 350 wystawcami i 3 dużymi  zajętymi halami kompleksu Fiera Milano.

Od strony ciężarowej zauważalne były wielkie stoiska DAF-a, który ma jako główny atut nową generację ciągników XG, nagrodzoną Truck of the Year 2022 oraz elektrycznego CF-a .

Oczywiście, że  dużo miejsca wynajęło Iveco, bo to marka lokalna, nadal rozdająca  tu karty. Z powodu pandemii przez ponad dwa lata nie pokazywano szerzej aktualnej oferty, z dalekodystansowym  S-Wayem i zaktualizowanymi wersjami Daily. No to się wyposzczone hordy branżowe  wybrały do Mediolanu.

Uwagę zwróciło m.in.  7 tonowe Daily CNG z pakietem 9 butli gazu wystarczającym na 600 km. Ładowność takiego podwozia to ok. 4 tony.

W czołówce rynku włoskiego rywalizują, i to dość charakterystyczne, obydwie marki szwedzkie. Szczególnie Scania pokazała sporą ofertę z nowym  modelem Super i samochodami na gaz bądź prąd. No i kolejny  producent z dużymi aspiracjami, Mercedes z pięcioma Actrosami, w tym elektrycznym sprzedawanym już w kilku krajach oraz odświeżonymi dystrybucyjnymi Fuso. Ciekawostką stoiska był jeden z Actrosów, wyposażony już w najnowszy system kamer MirrorCam2. Zewnętrznie można rozpoznać go po krótszym o ok. 10 cm ramieniu i specjalnym okapie zabezpieczającym przed spływaniem kropli wody na obiektyw kamery. Inne zmiany, głównie dotyczą jakości wyświetlanych w kabinie obrazów.

Zdecydowanie więcej nowości było wśród samochodów dostawczych. Zauważalne były nowości Forda czyli elektryczny Transit o którym dopiero co pisaliśmy, i nowy Raptor, ale też Piaggio Porter NP6  i  - uwaga -  kilku nieznanych szerzej producentów lekkich użytkowych samochodów elektrycznych zaprojektowanych głównie do użytku miejskiego. Nie dziwi, że większość pochodzi z Niemiec.

Pierwszy to pojazd  firmy EVUM Motors z Monachium, przedstawiony w Mediolanie jako wywrotka ale w wersji skrzyniowej ma ładowność 1110 kg. To jeden pojazd w dwóch rozstawach osi, zawsze kompaktowy więc nadający się do prac komunalnych. Zasięg na jednym ładowaniu to 150-200km czyli dla takich zastosowań dosyć.  Podwozie pomogła zrobić wyspecjalizowana firma ALKO. Tymczasowa nazwa samochodu to aCar,  można go zamówić w kilkunastu opcjach, jako platforma, wywrotka, chłodnia itd. Ważne, że napęd na 4 koła pochodzi z  silnika Mahle o mocy 20 kW i momencie 140Nm, zaś włoska przekładnia jest jednostopniowa. Dostępne są 2 rodzaje baterii; 23 lub 33 kWh, możliwe ładowane prądem 230 V. Jednak przy Walboksie 9 kW ładowanie trwa 2 godziny,  przy słabszym 3.

Samochód ma kabinę z dwoma wygodnymi  siedzeniami,  a na czas zimy można zastosować   podgrzewanie na diesla. Prędkość pojazdu ustawiono na maks. 70 km/h. Auto o rozstawie osi 2600mm  i długości 4 m ma bogate wyposażenie, może więc dlatego  kosztuje 31 tys. euro.

Drugi elektryk,  firmy Sevic, a noszący nazwę V500e, jest mniejszy bo ma  ok 600 kg ładowności. Samochód zaprojektowano w Bochum,  a montowany jest w Płowdiw. Homologowany we Francji, ma otwarte drwi na całą Europę, ale ze względów produkcyjnych najpierw trafia na rynki niemiecko języczne.  Silnik  też jest niemiecki, a przekładnia włoska. Zasięg uzależniony od wyboru jednej z 3 baterii wynosi do 300km.  Przy ładowarce 3,3 kW czas ładowania wynosi od 5 godz. dla baterii 13 kWh, po 14 godz. dla największej baterii 33 kWh. Dysponując Walboksem z siłą, skracamy te czasy do 2-5 godzin. Przy rozstawie osi 2127mm całość ma 3700mm długości, a 1366 szerokości. I tu są dwa miejsca w kabinie. Przy cenie zaczynającej się od 24 tys. euro, dostarczono już ok. 400 egzemplarzy. Producent nie ukrywa, że nastawia się na „ ostatnią milę” i dla takiego zastosowania chce produkować wymienne   zabudowy, łatwo zdejmowane zwykłym wózkiem widłowym.

Aha,  kończą się negocjacje ws dużego kontraktu na rynek USA.

Projektanci są dumni, bo ten mały samochodzik został od zera zaprojektowany jako zwykły  pojazd drogowy (prędkość do 75 km/h)  a nie jest, jak wielu potencjalnych konkurentów, przeróbką jakichś maszyn wymyślonych głównie dla baz i magazynów logistycznych. W projekcie brał zresztą udział gigant Magna.

Konkurentem dla tych niemieckich elektryków nie będzie raczej elektryczny Maxus. Mniejszy eDeliver 3 to lekko zmodernizowany nasz lubelski (ongiś) furgon. Przy motorze 90kW i baterii 52,5 kWh oferuje zasięg 342 km. Przy rozstawie osi 2900mm obiecuje 4,8 m sześciennego na ładowni. To jest regularny furgon. Natomiast większy eDeliver 9 ma rozstawy osi 3,3 do 3,8 m, dużą ładownię i silnik elektryczny o mocy maks. 150kW. Zasięg WLTP podają na 180-300 km, zależnie od wersji.

Czy koncern SAIC wprowadzi te elektryczne furgony na rynki całej Europy ?

Dominacja elektrycznych pojazdów klasy lekkiej w Mediolanie nie znaczy, że klasyczne samochody odchodzą do lamusa. Akurat  we Włoszech widzimy konkurenta elektryków w postaci nowego Piaggio Porter.

Produkowany z ramą typu drabinowego,  w której główne podłużnice wykonano z profilu skrzynkowego 237x65mm, ze stali o wzmocnionej sztywności, podwozia dostają dwupiórowe resory tylne. Dlatego taki pojazd  jest lekki, bo przy DMC 2120 kg, ma ładowność aż 1055 kg, dla najkrótszego  rozstawu osi 2650mm.

Te Piaggio napędzane są nowymi silnikami 4 cylindrowymi Euro 6D-Final,  o poj. 1500 cm 3 dostępnymi w wersjach Green:  albo benzyna+ LPP albo benzyna i metan. Moc 75 lub 68 kW. No a cena modeli wyjściowych od 18 tys. euro.

W Mediolanie nie było firm z Polski, chyba jeszcze za wcześnie bo włoskie przepisy sanitarne poluzowano dopiero w maju.

Początek strony