Truck i Transport     Redakcja.tit@gmail.com

Jak przejechać Vivaro-e dłuższy dystans ?

Najpoważniejsza wada elektrycznych furgonów właśnie odchodzi do lamusa z wejściem nowej gamy furgonetek grupy PSA.

A jeżdżenie różnymi „ meleksami”, jak ciągle żartobliwie określa się jeszcze (na szczęście coraz rzadziej) elektryczne samochody, nie jest wbrew pozorom nudne. Wyjaśnię to szybko na przykładzie najnowszych modeli Vivaro-e albo Zafiry-e, którymi właśnie jeździłem w Niemczech.

Nie chodzi wcale o cichą jazdę ( wiele klasycznych aut ma już podobny poziom akustyczny) ani jazdę bez choćby lekkich szarpnięć przy zmianie biegów ( bo dobrych automatów przybywa). Otóż chodzi o możliwe szybkie dostosowanie się do specyfiki jazdy elektrycznym samochodem dostawczym. O nauczenie się go.

Najpierw jeszcze kilka podstawowych danych. Opel po dołączeniu do Grupy PSA dzieli z innymi markami koncernu platformy, a w praktyce całe nadwozia. Zatem towarowe Vivaro-e oraz jego pasażerska wersja Zafira-e to nawet nie kuzyni, a bracia prezentowanych także i u nas wersji elektrycznych samochodów Peugeota i Citroena.

Ponieważ PSA zdecydowało ( pisałem o tym dwa tygodnie temu) o szybkiej elektryfikacji gamy samochodów, już do roku 2024 każdy pojazd PSA będzie miał wersję elektryczną . I co bardziej ciekawe, do roku 2021 cała gama lekkich dostawczaków będzie już miała odmiany elektryczne.

Więc przyspieszyło ! Po premierze Vivaro w blokach startowych czekają jeszcze dwa inne dostawcze „e” auta koncernu.

Vivaro na prąd ma te same parametry co z silnikiem spalinowym: 3 rozstawy osi, 4 rodzaje nadwozi, w tym kombi, nadal 6,6 m sześć. pojemności ładowni i do 1275 kg ładowności. Może dlatego jeszcze przed uruchomieniem produkcji British Gas i Vauxhall kupiły po tysiąc elektryków…

Co prawda sama nazwa Vivaro może trochę mylić, bo ona pracuje dla Opla od ponad 20 lat i kojarzyła się dotąd z innym pojazdem i innymi właściwościami. Teraz Vivaro przyjeżdża do dilerów Opla nadal z Francji , ale z zupełnie innej fabryki.

Bardzo słusznym rozwiązaniem jest montowanie pod podłogą ładowni dwóch różnych baterii litowo-jonowych. Jedna o pojemności 50 kWh składająca się z 216 ogniw a druga wyraźnie dłuższa o poj. 75 kWh, zbudowana z 314 ogniw. Te baterie składa na razie PSA ale zaczyna się wielka inwestycja w Kaiserslautern, gdzie będą budowane od podstaw całe baterie.

Bliźniak elektrycznego Experta ma silnik elektryczny o mocy 100kW i momencie 260 Nm napędzający przednie koła. Tyle koniecznego opisu i dochodzimy do sedna sprawy.

Zasięg podawany zgodnie z normą WLTP wynosi od 230 do 330 km na ładowaniu, zależnie od baterii. A jednak producent podaje, że w pewnych warunkach można przejechać aż 477 km ! Jak to możliwe?

Otóż zależy to od zastosowanego systemu zarządzania energią i od kierowcy. Bynajmniej jednak nie tylko od jego ciężkiego buta, jak tp bywa w osobówkach. Testy Opla i PSA pokazały że w stosunku do WLTP zasięg może być o 50 procent większy lub mniejszy. Spory rozziew !

Jadąc w zwykłych warunkach drogowych wcale nie potrzebujemy 100 kW ani 260Nm. Dlatego producent proponuje 3 tryby jazdy ustawiane przyciskiem na kokpicie. Gdy damy „Eco” do dyspozycji dostajemy ok 60 kW i 190 Nm.

Żeby jeździć elektrykiem oszczędnie nie trzeba się uczyć wiele, ale należy nauczyć się obserwować zegary. Pokazujące inne dane niż w dieslach. Jedziemy…

Wsiadam do szarego e-Vibaro na którego liczniku widzę zasięg 312 km. Przejeżdżam 19 km po mieście i widzę ... 320 km ! Niby proste – komputer zapamiętał styl jazdy i zużycie poprzedniego kierowcy i założył że ja pojadę podobnie. To pół prawdy.

Bo ja użyłem trybu „Eco” nie odczuwając jednak żadnych słabości tego ustawienia. Nie nacisnąłem jednak przycisku „B” uruchamiającego mocniejszą rekuperację energii czyli odzyskiwanie energii zarówno przy hamowaniu, jak i przy zwalnianiu polegającym na odpuszczeniu pedału gazu. Jechałem więc tylko częściowo ekonomicznie.

Jest jasne że ci którzy wybiorą Vivaro- e (cenę podawałem kilka dni temu, gdy rozpoczęto przyjmować zamówienia) będą jeździli głównie po mieście. Takie jest zresztą przeznaczenie pojazdu doskonale nadającego się do zaopatrzenia placówek w centrach miast gdzie obowiązują różne pgtaniczenia. Będa się uczyli takiej jazdy by prądu wystarczyło jak najwięcej. A to zależy od nauczenia się obserwacji zegarów i wyrobienia nawyków. W przeciwieństwie do klasycznych diesli elektryk może zaoszczędzić najwięcej właśnie tam, gdzie są najtrudniejsze warunku czyli w mieście.

Kiedyś jednak bateria opróżni się. Przy zakupie auta właściciel dostanie standardowy kabel z ładowarką do gniazda 230 V. W jedną noc większej baterii się tak nie uda napełnić. No może gdy mamy instalację 3 fazową, która obsłuży ładowarkę 11kW. Dlatego producent zakłada że ci którzy chcą elektrykiem jeździć więcej, będą używali jednego z Wallboksów, niedużej ładowarki na ścianie garażu która już szybciej ładuje prąd. W Niemczech Wallboks kosztuje od 650 euro. Natomoast w publicznych szybkich ładowarkach, np. na parkingach centrów handlowych, w pół godziny da się naładować baterie do 80 proc. pojemności. Ci którzy będą korzystać z sieci ok. 195 tys. publicznych ładowarek w Europie zapewne wcześniej czy później skorzystają także z którejś aplikacji pomagającej wyszukać taką ładowarkę albo zarezerwować sobie do niej dostęp.

Jadąc Vivaro na prąd korzystamy tak jak normalnie z 14 systemów wsparcia kierowcy i poprawy bezpieczeństwa a także wyświetlacza HUD na desce rodzielczej.To armia asystentów kierowcy dlatego jeździ się naprawdę wygodnie. Jedyne nad czym się zastanawiałem to czy sztuczny hałas wytwarzany przy niskich prędkościach dla ostrzeżenia pieszych że jedzie samochód ma wystarczająco donośne brzmienie. Inna marka założyła głośne modulatory, Opel ma ciche. Nadal szukamy sensownego poziomu dźwięku.

Jeszcze kwestia żywotności baterii. Jest przyzwoicie długa bo sama gwarancja to 8 lat. Opel proponuje też regularne kontrolowanie stanu baterii i po każdym takim egzaminie kierowca dostaje certyfikat opisujący dokładnie stan baterii.

W częściowo zautomatyzowanych ciężarówkach dobry kierowca może wyłączyć komputery i konkurować z nimi, dobierając biegi i obroty. W elektrycznej furgonetce taki pojedynek jest w praktyce niemożliwy.

Początek strony